Simply Gorean!

"Watch, observe, see, know, understand, act…"

Najnowsze komentarze

Kategorie

Marzec 2017
P W Ś C P S N
« sie    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

MIĘDZY IGNORANCJĄ A UZURPACJĄ.

MIĘDZY IGNORANCJĄ A UZURPACJĄ.

„Errare humanum Est….
in errore perservare stultum”

„Błądzić jest rzeczą ludzką…
pozostawać w błędzie – głupotą”

Zastanawiam się, który z powyżej wymienionych stanów jest bardziej szkodliwy… I chyba nie umiem znaleźć odpowiedzi…
Nie ma nic złego w niewiedzy. Wiedza każdego człowieka, gdzieś się kończy i zawsze zostaje pewien zakres wiedzy, który poza nasze poznanie wykracza. To oczywistość.
Prawa rodzą obowiązki – obowiązki dają prawa. Kolejna oczywistość.
Nie ma na naszym padole zbyt wielu większych krzywd, jakie można człowiekowi wyrządzić, niż wprowadzić go w błąd lub nauczyć czegoś źle. Oczywistość ostatnia już dziś. (podobnie zresztą, jak nie wiele jest rzeczy lepszych, które można człowiekowi z pożytkiem sprezentować – niż nauczyć go czegoś dobrze).
I na punkcie styku tych trzech pozornych truizmów, tych „oczywistych oczywistości” nasunęły mi się refleksje, które – jak wszystko na to wskazuje – NIE DLA WSZYSTKICH są takie oczywiste.
Ludzi identyfikujących się z Gorean Lifestyle i światem wartości zawartych w Kronikach Gor Johna Normana nie jest w Polsce zbyt wielu. Ludzi znających oryginalne teksty Kronik i poruszających się w tym temacie biegle, chyba jeszcze mniej. To zrozumiałe… Tego typu wspólnoty na całym świecie tworzyły się wolno i są do dziś bardzo zróżnicowane. Od Role-Playerow na przeróżnych platformach RPG (czaty, IRC, SL), fascynatów wszelkiej maści (nawet modelarzy budujących makiety poszczególnych regionów Gor) poczynając, a na LifeStylerach (24/7) kończąc. Jedno, co te wspólnoty łączy i co do czego wszyscy, którzy zajmują się tym dłużej niż chwilowa (kilkumiesięczna) fascynacja są zgodni, jest fakt, że jedynym sensownym kryterium i jedynym rozsądnym weryfikatorem pojęcia „goreanskość” jest istnienie tego czy innego faktu, zasady, prawa, zwyczaju bezpośrednio w Kronikach Johna Normana. Jeśli coś NIE JEST w Kronikach opisane – to tu mamy pole do manewru (też nie nieograniczone, bo ważne jest by to, co tworzysz było zgodne z „duchem” przekazu Kronik.) Jeśli zaś, coś JEST opisane w Kronikach – to po prostu nie ma o czym dyskutować. Powinno być tak jak jest w Kronikach. Powinno być zgodne, jeśli nie z literą tamtejszego prawa to przynajmniej z jego duchem. I tutaj pojawia się problem… Bo żeby tej zasady dotrzymać, żeby tego przestrzegać – trzeba WIEDZIEĆ jak było. Co więcej, trzeba znać pełny kontekst wydarzeń i okoliczności a także znać i rozumieć wszystkie konsekwencje wynikające z opisanych wydarzeń. Rozumieć przesłanie. Inaczej się nie da. Doświadczenia wielu wspólnot goreanskich wskazują, że wszelkie próby tworzenia „własnego prawa Gor”, własnych zasad niejednokrotnie sprzecznych z Gor kończą się źle. Wcześniej czy później.
Niestety… im później… tym gorzej…. Bo? Bo zostawiają po sobie więcej szkód. Więcej zawodów. Więcej „źle nauczonych”. Więcej zrażonych… Więcej skrzywdzonych.
A żeby wiedzieć.. trzeba czytać… Rozmawiać… Konfrontować… Trzeba analizować i wyciągać wnioski. Opisanie świata zawarte w (jak dotychczas) 33 kronikach, nie może służyć li tylko doraźnemu uzasadnianiu czy usprawiedliwianiu własnych poczynań. Poczynań podyktowanych własnymi upodobaniami, chęciami, chuciami, niespełnionymi pragnieniami, które pod płaszczykiem jakże atrakcyjnego, bądź co bądź, świata chce ktoś realizować. Gorean LifeStyle to nie jest „grająca szafa”, która tanim kosztem i w atrakcyjnej formie przyniesie nam, jak na tacy, rozwiązania i zaspokojenie naszych niespełnionych w innych warunkach potrzeb. Gor i Gorean Lifestyle to nie „magnes”, którym można bezkarnie przyciągać naiwnych czy nieświadomych. Ten, kto czyta i zna tekst Kronik – wie o tym.
A jeśli nie czyta? A jeśli nie zna? Nie zna prawa… nie zna zasad… nie rozumie zależności? Wtedy jest ignorantem.
I wtedy ma dwa wyjścia.
ALBO zacząć czytać, poznawać, analizować i STOSOWAĆ efekty tego w życiu. Efekty nie przychodzą natychmiast. Ale są trwałe i długofalowe.
ALBO zostać UZURPATOREM.
Uzurpatorzy zawsze bywali szkodliwi i groźni. Dlaczego?
Ano, dlatego ze w imię obrony swojej pozycji zrobią wszystko. Zszargają każdą świętość. Podepczą każdą zasadę. Nagną każdą regułę. Zniszczą każdego, kto stanie im na drodze. Skrzywdzą wielu ludzi by ocalić swoja pozycje, swój stan posiadania, swe nieuczciwie zdobyte „dobra”.
I na ołtarzu tego swojego bałwochwalstwa i uzurpatorstwa położą bez wahania wysiłek innych ludzi, którzy przyłożyli rękę do tworzenia takiej wspólnoty. Co więcej będą na nich żerować tak długo, jak będzie to im wygodne i będzie służyło nie tyle wspólnocie a ich partykularnym interesom. Po sobie zostawią tylko żal, bezsilność, zawiedzione nadzieje skrzywdzonych i wykorzystanych osób a często wrogość do Gor. I to jest największe zło. I właśnie dlatego, Ci którzy Gor i Gorean Lifestyle traktują poważnie, mają prawo mówić o tym głośno.
Tak samo jak środowiska BDSM maja prawo (i na szczęście to robią – chwała im za to) piętnować różnych „przebierańców” „Prawdziwych Masterów” czy zwykłych sadystów (w najbardziej pejoratywnym tego sowa znaczeniu), jak miłośnicy Bongdage i Sztuki Shibari ostrzegają potencjalnych zainteresowanych przed „domorosłymi mistrzami supełka” – tak samo i ludzie związani w Gor i Gorean Lifestyle mają prawo głośno o takich zjawiskach mówić. Mówić, przestrzegać, informować.
Jest nas i tak bardzo mało… Zadbajmy by Uzurpatorzy nie mieli wśród nas miejsca.
Zaniechanie i ciche przyzwolenie jest też rzeczą złą. Nie przykładajmy do tego złego zjawiska ręki nawet w ten bierny sposób.

Przestrzeganie praw jest o wiele ważniejsze od ich ustanawiania.
Thomas Jefferson

„UDERZ W STÓŁ…”

Hm…

Zaproszony przez znajomych wszedłem na pewien czat… Czat związany z Gor i gorean lifestyle… Zajrzałem też do logów tego czata…
Przyznam, że się trochę zdziwiłem… Przeczytałem tam całą wiązankę opinii – na mój personalnie temat. Na temat mój, mojej Biblioteki. etc etc.
W pierwszej chwili zrobiło mi się smutno…
Ale tylko w pierwszej chwili. Poszedłem jeszcze raz do Biblioteki i przejrzałem swoje teksty…
I jedyna refleksja jaka mnie naszła – było… Przysłowia mądrością narodu… Mnie, w związku z przeczytana rozmową, kojarzą się dwa…

„Uderz w stół, a nożyce się odezwą…”

„Na złodzieju – czapka gore…”

W mojej Bibliotece nie ma żadnych wycieczek do konkretnych miejsc… ani personalnych. Jest natomiast mowa o pewnych, niebezpiecznych – moim zdaniem – tendencjach i prawidłowościach. (które obserwuje od kilku lat – dużo dłużej niż w ogóle istnieje to miejsce, które ponoć „ośmieliłem się skrytykować”) – dla tych którym trudność sprawia czytanie ze zrozumieniem – jasno i krotko – NIE milem na myśli żadnego konkretnego, jednego miejsca – miałem na myśli zjawiska… i ludzkie postawy (owszem te niektóre bardzo konkretne – i z łatwością mogę napisać po imieniu – tylko po co?)…

Inną sprawą jest, że ktoś w tym co ja piszę, odnajduje znajome mu obrazy i odbiera to personalnie do siebie lub do sytuacji jakie wkoło siebie obserwuje… ale hm… no cóż… ale to już naprawdę nie moja wina…
Prawda pozostanie prawdą… Szlachetność – szlachetnością… Odwaga – odwagą… Kłamstwo pozostanie kłamstwem, manipulacja manipulacją, kradzież kradzieżą, oszustwo oszustwem, dwulicowość dwulicowością, a podwójne standardy podwójnymi standardami… bez wzgledu czy będziemy o nich mówić czy spuścimy zasłonę milczenia.

W mojej bibliotece jest link pozwalający napisać do mnie… W każdej sprawie… Podejmę każda MERYTORYCZNĄ dyskusje o zasadach Gor i Gorean lifestyle… Natomiast nie widzę żadnego powodu dla którego miałbym milczeć, widząc pewne – w mojej ocenie, negatywne – zjawiska. I tyle.

Spyta ktoś – po co na nie zwracam uwagę? Odpowiedź jest prosta. Bo są złe.

I w trakcie moich przygód z Gor i gorean lifestyle byłem świadkiem zbyt wielu łez, nadużyć, osobistych tragedii… by pozostawać obojętnym.

Po prostu.

Mam nadzieję, że mój następny wpis będzie bardziej optymistyczny… ale takie też czasem wydają się konieczne.

Be well…

„Szanuj… i WYMAGAJ szacunku…”

Coś w rodzaju awarii…

Poniższe już nieaktualne, ale w zwiazku z niekompatybilnością z nową wersją WordPressa – póki co wyłączamy galerie.

Łowy na dobra galerie i forum  – działające sprawnie pod WordPressem trwają :)

 

***************

Po wykonaniu update’u WordPressa i Forum.. wysypała się galeria… jeśli ktoś ma jakiś pomysł jak poradzić sobie z tymi liniami błędu które wyskakują powyżej to byłbym wdzięczny. (Efektem ubocznym jest to z w konsoli administratora „chowa się” boczne menu i nie ma jak przeprowadzić updatu NextGen Gallery który prawdopodobnie odpowiada za błąd.

Heh… :(

 

 

Wielkanoc’2014

Tal i greetings…

Wszystkim, którzy zaglądają tutaj…

Zdrowia, Szczęścia, Pogody Ducha, Spełnienia,
Cudownych Marzeń, Pogodnej Codzienności…

Byście Wszyscy odnajdowali zawsze TO, co w danej sytuacji dla Was najlepsze…

Jaeger Vatn

Nie bądź ćmą!

 

Nie bądź ćmą!

 

Czyli 6 powodów, dla których
NIE POWINNAŚ klęknąć przed swoim potencjalnym Panem
w Geście Poddania.

W warunkach ziemskich
twoja służba może rozpocząć się tylko i wyłącznie w drodze dobrowolnego Aktu Poddania (Act of Submission).
Przeczytaj uważnie poniższe:

      1.

 Czujesz, że nie akceptujesz swojego Pana i jego postępowania w całości.
Nie oznacza to, że nie widzisz jego wad. Pytanie czy jesteś w stanie je zaakceptować.

Jeśli nie jesteś – nie klękaj.

2.

Czujesz, że twój Pan może w przyszłości wydać ci polecenie, którego nie będziesz w stanie wypełnić.
(zauważ, że to głownie kwestia zaufania – NIKT nie jest wróżką,
ale dogłębna znajomość przyszłego Pana pozwoli ci określić, czego może on od ciebie oczekiwać).
Jeśli tego nie umiesz określić – nie klękaj!

     3.

Masz własne plany, aspiracje, ambicje, oczekiwania
inne, niż te będą służyć twojemu potencjalnemu Panu lub jesteś pewna,
że będą przez niego oczekiwane i aprobowane.
Jeśli masz takie – nie klękaj!

   4.

Potrafisz sobie wyobrazić sytuację,
w której ze względu na twoja odmienną ocenę jakiejś sytuacji nie będziesz chciała uznać,
zaakceptować i wykonać polecenia Pana, mimo że wydaje ci się ono skrajnie niesprawiedliwe lub niesłuszne.
Jeśli potrafisz – nie klękaj!

   5.

Relacja „Pan – ty” jest dla ciebie tylko kwestią:
zabawy, konwencji, urozmaicenia twojego życia emocjonalnego bądź erotycznego.
Jeżeli tak jest – nie klękaj!

       6.       

Nie bądź bezkrytyczna.
Obserwuj swojego potencjalnego Pana.
Zwróć uwagę na ewentualne niekonsekwencje, stosunek do otoczenia, nawyki.
To w końcu bardzo ważna decyzja w Twoim życiu.
Jeśli coś cię niepokoi – nie klękaj!

Jeśli żaden z tych punktów cię nie dotyczy – jest szansa, że twoja służba będzie szczęśliwa.
Jeśli uklękniesz pomimo tych zasad – nie miej do nikogo pretensji.

Plecak….

Znalazłem dziś coś naprawdę niezwykłego – szkoda że nie mogę w żaden sposób ustalić źródła… ale posłuchajcie…

„Uczeń poprosił mistrza:
- Jesteś taki mądry. Zawsze masz dobre samopoczucie, nigdy się nie złościsz. Pomóż mi, abym i ja stał się taki jak ty.
Mistrz zgodził s…ię i poprosił ucznia, by ten przyniósł kartofla i plecak.
- Gdy się na kogoś obrazisz lub rozzłościsz i zachowasz urazę, – powiedział mistrz, – weź jednego kartofla, napisz na nim imię człowieka, z którym miałeś konflikt i włóż kartofla do plecaka.
- To wszystko? – zapytał zdumiony uczeń.
- Nie, – odparł mistrz. – Musisz zawsze nosić ten plecak przy sobie. Za każdym razem, gdy się na kogoś pogniewasz – dorzucaj kolejnego kartofla.
Uczeń pilnie wykonywał polecenia mistrza. Mijał czas, plecak wypełnił się kartoflami i stał się ciężki. Noszenie go wszędzie ze sobą było sporą niewygodą. W dodatku, kartofel, który trafił do plecaka jako pierwszy, zaczął gnić, pokrył się lepkim śmierdzącym szlamem. Inne kartofle puszczały pędy, psuły się, wydzielały ostry, nieprzyjemny zapach.
Uczeń przyszedł do mistrza i zaczął się skarżyć:
- Nie mogę tego świństwa wszędzie ze sobą nosić. Po pierwsze, plecak jest za ciężki, a po drugie – kartofle się psują. Zaproponuj inne rozwiązanie.
Mistrz odpowiedział:
- To samo dzieje się w twojej duszy. Po prostu nie zauważasz tego od razu. Działania zmieniają się w nawyki. Nawyki stają się charakterem, który produkuje złowonne cechy. Dałem ci możliwość obserwacji tego procesu. Za każdym razem, gdy postanowisz się obrazić lub odwrotnie – obrazić kogoś – zastanów się, czy jest ci potrzebny dodatkowy kartofel”.

Piękna przypowieść…  Nic dodać nic ująć….

 

Po przerwie…

No niestety – życie mnie wciągnęło i… zaniedbałem swojego bloga.

Ostatnio przeglądając mnogość stron goreanskich (szczególnie te nieliczne które są po polsku) zauważam lekko niepokojące zjawisko. Bardzo często na stronach goreanskiech znajdują się stwierdzenia czy zasady których trudno by szukać (choćby i śladu takiej tendencji) w którejkolwiek z Kronik Gor.

Ta z pozoru błaha „swoboda” w mieszaniu, tego co miało swoje korzenie na Gor i jest w pełni weryfikowalne w zapisach Kronik ( a zatem ma pełen mandat do tego by być nazywane „goreanskim”)  z tym co stanowi jedynie zasady jakiegoś konkretnego Wolnego rodzi wiele wątpliwości natury zarówno prawnej jak i etycznej.

IMHO – sprawy te powinny być jasno rozdzielone i jasno sprecyzowane – co jest czym.

Każdy Wolny ma prawo do ustalania według swoich własnych pomysłów i poglądów -  reguł jego Domu i wara komukolwiek do ingerencji w to co dla każdego Wolnego jest po prostu tylko i wyłącznie jego sprawą.

Ale we mnie, tako w skrybie jako i w człowieku, budzi się tez wyraźny sprzeciw, gdy jestem świadkiem propagowania jako „goreanskie” zasad, praktyk, czy zwyczajów ( nie mówiąc już o Prawie) które z Gor nie maja nic wspólnego (ani z litera ani z duchem tamtejszego prawa czy zasad) i usprawiedliwianiem tego „goreanskoscia”. Wydaje mi się to mocno naciągane i hm.. wątpliwe moralnie.

Tu biję się w piersi – w moim najbliższym otoczeniu też mam tego przykłady, ale postaram się to jakoś hm. sensownie uczesać…

A wszystkim Wolnym, którzy tworzą jakiekolwiek zasady życzę z całego serca sumienności i uczciwości w tym działaniu. Wiedzę można posiąść… Cudzej krzywdy i poczucia winy za nią nie da pozbyć się tak łatwo.

 

Be well…

 

Wprost spod choinki…

Wszystkim odwiedzającym te skromne progi, wprost spod pachnącej i naturalnej choinki

 

 Najserdeczniejsze Życzenia,
spokoju, refleksji, wewnętrznej pogody, uśmiechu wkoło,
spełnienia marzeń i odnalezienia „swojego Gor”!

Jaeger Vatn

Duma

„Jest różnica pomiędzy dumą Wolnej Kobiety i duma niewolnicy. Duma Wolnej Kobiety, jest dumą kobiety, która czuje się równa mężczyźnie. Duma niewolnicy, jest dumą dziewczyny, która wie, że żadna inna jej nie dorównuje…”

Święte słowa… Święte słowa…

Duma kobiety wolnej stawia wiec kobietę w pozycji co najwyżej równej. Duma niewolnicy czyni ją niedoścignioną…

 „There is a difference,” laughed Hassan, „between the pride of a free woman and the pride of the slave girl. The pride of a free woman is the pride of a woman who feels herself to be the equal of a man. The pride of the slave girl is the pride of the girl who knows that no other woman is the equal of herself.”

Tribesmen of Gor Book 10 Page 333

za pomocą ~The Gorean Cave~.

 

 

Gorean Lifestyle. Naprawde sie „nie da”?

Często słyszę w rozmowach z różnymi ludźmi, że pewnych zwyczajów i zachowań z Gor „nie da” się przenieść w nasze realia. To oczywiście prawda. Nie da się. Nie ma, co do tego żadnych wątpliwości.

To znaczy… Nie da się „wprost”.

Co nie znaczy, że nie da się wcale.

Nie od dziś namawiam wszystkich do studiowania Gor. Gor jako świata. Jako pewnej odrębnej, ale kompletnej całości. Dopiero wtedy tak naprawdę, znając realia tego świata, tryb życia i w ogóle warunki życie Gorean może próbować „przetransponować” zasady i zalecenia z Gor do naszych codziennych warunków.

Że to wymaga energii? Wkładu pracy? Zaangażowania?

Hm.. Zapewne… Bez wątpienia…. Ale cóż.. w zasadzie czy to na Gor czy na Ziemi – nic a już na pewno nic cennego i ważnego nie przychodzi bez pracy. Bez zaangażowania. Bez wkładu własnego.Przykład pierwszy z brzegu i z życia wzięty… Każdy setki razy widział, czytał i uważa, że jest mu nieobcy opis pierwszych tygodni szkolenia niewolnic w Kennel – prawda? Czy jednak wielu z nas zastanawia się, jakie były cele i zadania tego procesu?

Często słyszę… „Master – przecież ja nie mogę się na tydzień wyłączyć z życia żeby klęczeć i powtarzać ‚La kajira..’  To się Master tak nie da.” – Pewnie, że się nie da. Ale też, nie ma takiej potrzeby. Chodzi o to by zrozumieć PO CO to było i twórczo to przetransponować do naszych ziemskich warunków. Cóż stoi na przeszkodzie żeby spróbować – choćby przez 2-3 dni.. choć oczywiście było by lepiej przez ten tydzień zająć swoje myśli taką mantrą i medytacją – WTEDY, GDY MOŻEMY. Po drodze z pracy, do szkoły, krojąc szczypiorek do serka na śniadanie, myjąc podłogę, wreszcie zamiast włączyć telewizor na 2567 odcinek serialu po prostu skupić myśli nad tym, kim chcemy być… Ale zrobić to „uczciwie” to znaczy KAŻDĄ nadarzającą się okazję i sposobność wykorzystać do tych rozmyślań i medytacji. Postawa „ja to bym chciała, ale się nie da…” jeszcze nikogo donikąd nie doprowadziła. Jak to powiedział ktoś mądry: „Najdalsza wędrówka zaczyna się ZAWSZE od pierwszego kroku”.

I takich pierwszych kroków i w tej i w innych dziedzinach goreanskiego życia wam życzę

tekst opublikowano również na -  Larahomestone Forum :: Temat: Gorean Lifestyle. Naprawde sie „nie da”? 1/1.